Wyjazd do tego miasta to wyjście o krok naprzód do potencjalnych norweskich inwestorów. Wyczuwam, że pewnego rodzaju nieruchomości w Polsce, a także na Zanzibarze mogą być dla nich bardzo interesujące.
Wprawdzie można czekać na takich klientów w biurze, ale też można im wyjść naprzeciw. Stąd spotkania w Norwegii z kancelariami finansowymi, ogłoszenia w ogólnokrajowej prasie, targi nieruchomości to swego rodzaju standard - kosztowny aczkolwiek konieczny, jeśli myślimy o takich inwestorach z zagranicy.
Przede mną Kijów, Berlin, Hamburg, Amsterdam, Zürich, Bruksela i Dubai wraz z Rijad w Arabii Saudyjskiej. Jest zatem trochę ciekawej pracy do wykonania. A jeszcze w międzyczasie wyjazd do Havany (Kuba) - gdzie przygotowuję lokal pod Piano Cafe, Palermo (Sycylia) - szukam kucharza do Piano Cafe w Międzyzdrojach, Durres / Tirany (Albania) i Budva(Montenegro) - sprawdzam oferty apartamentów i działek nad morzem, St. Petersburg (Rosja) - czysta przyjemność i Zanzibar (Tanzania) - wyjazd z klientami. Mam na to 2 miesiące... jest więc sporo czasu!
Piotr Droński

Powrót do menu Historia Baszty