Po kilku udanych transakcjach mogłem zrealizować kolejne marzenie z myślą o rodzinie i przyjaciołach. Kupiłem mianowicie na Zanzibarze mały, uroczy dom z bezpośrednim wyjściem na plażę i widokiem na Ocean Indyjski. Tam, gdzie żyje się na prawdę spokojniej i dłużej spędzimy wiele pięknych chwil... a dla wielu oznaczać to będzie miejsce na wakacje do końca życia.

Marzy mi się wieczór spędzony w gronie rodziny i przyjaciół, Agnieszki z dziećmi, Laury, Oliverka, Arturka i Madzi, siostry Gosi i rodziców, Moniki i Rafała (oni mają kilka takich domków więc bardzo będą pomocni:), Wojtka (sprawnie rozlokuje wszystkich gości), Svena i Izabeli... no i oczywiście Adasia i Jarka - wielkich moich przyjaciół, Piotrusia Wielickiego z Poznania bez którego nie ma dobrej zabawy, Tomka Dąbrowskiego z Wwy (dzięki niemu poznałem Zanzibar), Beatki i Michała (piękna nauczycielka i wspaniały mechanik), Doroty z Pawłem (notariusz/szefowa kuchni i kapitan na łodzi), Piotra Popińskiego i Pawła Makowskiego przyjaciół z Wwy i oczywiście moich firmowych współpracowników 
Artura, Łukasza i Damiana. Czy się zmieścimy ?:) ... bez problemu bowiem tam śpi się pod gwiazdami...

Poniżej zdjęcia zrobione przez lokalnego fotografa. Patrząc tylko na nie czuję każdy powiem wiatru, promienie słońca i roztaczający się tam zapach...


Powrót do menu Historia Baszty