Dzień pełen wrażeń i co najważniejsze udanej transakcji. Pijąc sok z mango i awokado w etiopskiej restauracji, czekam na klientów, aby pojechać do wioskowego wójta tzw. "sheha" by formalności stało się zadość. Klienci szczęśliwi i zadowoleni, a ja razem z nimi... A poniżej kilka zdjęć: w notariacie już po transakcji i przekazaniu domu, z którego wyjście na plaże widać na załączonym zdjęciu.
Powrót do menu Historia Baszty